Tęsknota..

12.01.2016

O rety….ależ ten czas płynie. Strasznie dawno mnie tu nie było!

Najpierw święta, potem Sylwester i Nowy Rok. To rozleniwia. Bardzo rozleniwia.

Chciałam usiąść kóregoś dnia, napisać ale prawdę mówiąc nie wiedziałam co chcę powiedzieć.

Teraz wiem. To cieszy – mnie najbardziej.

Pierwsze Święta na obczyźnie. Dziwnie. Inaczej.

Mieliśmy i choinkę i Wigilę w naszym małym – czteroosobowym gronie i mamę  i tatę i siostrę i siostrzeńca na Skypie-

ale – jak wiedzą wszyscy którzy tego zaznali – to nie to samo.

Chciałam, żeby było jak w domu i przed świętami przez dwa dni nie wychodziłam z kuchni. Taka ze mnie gosposia.

Robiąc ciasto na pierogi zorientowałam się, że nie mam wałka – dobrze że wino w domu było:)

Wino wypiłam, butelkę użyłam do rozwałkowania ciasta. Wyszło świetnie. Za to szlag mnie trafił z mąką….

Przyzwyczajona do naszej – w milionie odsłon kupiłam w sklepie – tutejszym – pierwszą lepszą.

Okazało się, że oni- Francuzi – też mają milion odsłon tej samej mąki…

Do ciasta, do ciasteczek, do sama nie wiem czego…skończyło się na tym, że zamiast 2 szklanek mąki jakie miałam w przepisie – dałam 4 szklanki..

.Ciasto na pierogi wyszło – przyprawione wszystkimi przekleństwami jakie znam. Pierniczki nie dały rady.

Ot – takie przemyślenia kury domowej.

Święta minęły – Sylwester też – w domu, na kanapie – w odświętnej piżamie – przed telewizorem. Bo z dziećmi. I fajnie.

A od Nowego Roku zaczęło się…

Tęsknota. Ogromna. Straszna. Dołująca.

Szczerze mówiąc nie sądziłam, że będę tęsknić za krajem. Za pysznym chlebkiem. I smalcem – którego prawie nie jem.

I za wszystkim. Cholera. I wcale kuchnia francuska nie jest taka fajna. Uważam, że nasza polska jest o wiele lepsza:)

Pewnie – nie jest tak, że siedzę tu i tylko narzekam i tęsknię i wyję do księżyca. Aż tak źle nie jest:)

Ostatnio złapałam się na tym, że strasznie denerwują mnie bilboardy i plakaty porozwieszane po całym mieście –

bo nie wystarczy rzut oka, żeby zrozumieć – muszę dłużej się przyglądać;) Szkoda, że nie są po angielsku..

Ech, ponarzekałam sobie trochę. I już mi lepiej. Trochę.

 

 

KOMENTARZE

  • Ewa

    Przyjechałam do Stanów z mężem i dziećmi (bo papiery po mamie) na dwa lata i ani chwili dłużej! Przez pierwsze pół roku otwarte walizki z ciuchami leżały na podłodze – ciuch na siebie, pralka, suszarka, walizka.
    Mój kawałek podłogi ograniczał się do domu i ziemi na której stał – wszystko co poza, było obce i znielubione jak jasny gwint!
    Siedziałam nocami na ganku, gapiłam się na ogród, piłam kolejną kawę, paliłam papierosa za papierosem, a w głowie huczało mi jedno pytanie:
    – co ja tutaj robię, uuuuuuuu
    Kiedy na niebie pojawiał się samolot, to zawsze był ten, który leciał do Polski… beze mnie.
    Któregoś dnia dzieci, po powrocie ze szkoły (minęło półtora roku) powiedziały:
    – mama, to niesamowite, że poznałyśmy ludzi tylu różnych kultur i nacji!
    I to był pierwszy moment, w którym pomyślałam – cholera! Warto było!
    Moja tęsknota za Polską, czasami odczuwana wręcz w postaci fizycznego bólu, zmieniała się:
    – tęsknota za Polską
    – tęsknota za Gdańskiem
    – tęsknota za moimi miejscami
    – tęsknota za moimi ludźmi
    Po jakimś czasie miałam wrażenie, że jedną nogą stoję w Gdańsku, drugą tutaj, a dupa w zimnym oceanie!
    Jesteśmy tu jedenaście lat.
    Nie wiem kiedy, ale zabrałam tę gdańską nogę i postawiłam ją też tutaj, mój kawałek podłogi bardzo się poszerzył i pogłębił. Jestem u siebie tutaj. Jestem u siebie w Gdańsku.
    Szczęściara ze mnie.

    Jeżdżę do Gdańska, ciągle mamy tam mieszkanie i hektar ziemi za Gdynią, na której mój ulubiony małż zamiaruje chałupę postawić i podobno na starość mamy tam konno jeździć wołając – naaaasza ziemiaaaaa!
    Dzielę się z Tobą, żeby powiedzieć – współodczuwam z Tobą …
    (mimo że moje bóle są za mną)
    Serdeczności Marzenka. Ewa

    • Marzena Sienkiewicz
      Marzena Sienkiewicz

      I własnie ja mam to samo. jestem wciąż obca. Nie u siebie. I mam trzy nogi. Jedna w Sopocie, druga w warszawie a trzecia tu.
      A dupa to juz sama nie wiem gdzie:)
      Czekam na ten moment kiedy będę tu trochę swoja.

  • Kinga

    Cieszę się, że trafiłam na Pani bloga. Od 3 lat mieszkam poza granicami naszego kraju i również tęsknię za Ojczyzna i wszystkim co polskie. Najwazniejsze to znalezc przyjazne dusze, ktore rozpromienia nawet najgorszy dzien. Tego Pani i Pani Rodzinie zycze. Serdecznie pozdrawiam! Z niecierpliwoscia czekam na kolejny wpis:)

    • Marzena Sienkiewicz
      Marzena Sienkiewicz

      Pani Kingo. Dziękuję za miłe słowa. Również życzę Pani wszystkiego najlepszego!
      Nowy wpis niebawem:)

  • Kamila

    Witam. Ja rowniez mieszkam za granica od 4 miesiecy i jest ciezko, brakuje mi rodziny, znajomych. Tesknie rowniez za polska tradycja;) Tutaj nigdy nie bede czula sie jak u siebie

    • Marzena Sienkiewicz
      Marzena Sienkiewicz

      Musimy sobie jakoś radzić pani Kamilo!
      Głowa do góry!

  • kamila

ZOSTAW KOMENTARZ

GÓRA