Emmaus

20.10.2016

Myśląc o wyjeździe do Francji i wynajmie mieszkania nie spodziewałam się, że przed nami tyle dróg pod górę.

 

Byłam przekonana, że w takim kraju to wszystko jest piękne, wspaniałe, zachwycające- no jedno, przyslowiowe, wielkie WOW.

Och jakże okrutnie i szybko sprowadzono mnie na ziemię:)

 

Teraz sobie z tego żartuję, ale ponad rok temu wcale nie było mi do śmiechu.

Otóż we Francji wynajmując mieszkanie – po prostu wynajmujesz mieszkanie.

Nie sprzęty codziennego użytku i meble, tylko mieszkanie.

Puste. Bez lodówki, bez piekarnika, najczęściej bez kuchenki.

Meble? Pfffff…Może szafa – wnękowa;)

 

Po obejrzeniu kilkunastu – KILKUNASTU mieszkań, w których trzeba byłoby urządzić całą kuchnię, los się do nas w końcu uśmiechnął i przysłał mieszkanie z kuchenką, piekarnikiem i – uwaga!- zmywarką.

Fakt, że zmywarka od roku nie działa i od roku czekam na fachowca, który ma ją naprawić,  ale Bogu dzięki – ja lubię zmywać..

Pozostała jeszcze kwestia mebli….

 

I tu po raz pierwszy usłyszałam tajemniczą nazwę Emmaus – że tam fajne meble, że tanio i że to jakaś tam organizacja.

Rzuciłam się najpierw do nawigacji a potem do komputera.

I fajna sprawa ten Emmaus

W największym skrócie chodzi o to, że ci co chcą i mają to oddają a ci co chcą i mają kasę przychodzą i kupują.

Wszystko – ubrania, buty, meble, łóżka, książki, zabawki, fotele, rowery, kołyski, szklanki, talerze, zabawki dla dzieci, obrazy…o rety – no wszystko.

Można powiedzieć, że jest to taki second hand ale nie do końca.

Emmaus to przede wszystkim międzynarodowa organizacja charytatywna założona tuż po wojnie – w 1949 roku we Francji.

Wkrótce zaczęły powstawać kolejne wspólnoty – również poza Francją.

W tej chwili organizacja jest w czterdziestu krajach na świecie!

 

Głównym źródłem ich dochodu jest sprzedaż artukułów z drugiej ręki – czyli tych wszystkich mebli, ubrań, szklanek i zabawek i wielu innych artykułów.

Oczywiście wszystko przechodzi odpowiednią selekcję – to zostawiamy, to naprawiamy a to zupełnie sie nie nadaje…

 

Emmaus w Strasbourgu jest otwarty 4 dni w tygodniu i przychodzą tam tłumy.  Serio.  I nie są to tylko ludzie biedni!

Tu naprawdę można wygrzebać niezłe perełki!

A poza tym niedrogo się umeblować i to w fajnym stylu – zupełnie innym ( innym – nie lepszym ani gorszym )  niż proponowany nam przez – np – sklepy zza wielkiej i mniejszej wody.

 

 

Jakie są ceny? Najróżniejsze.

Ostatnio znalazłam piękną lampę.

Ciężką, starą- widać, że z historią.

12 euro. Jest moja:)

 

Lubię tam jeździć, bo pracują tam fajni ludzie – podopieczni organizacji, która często daje im też dach nad głową i wyżywienie.

Jest tez paru naszych rodaków.

Jeden – stary punk z kolczykami i irokezem, który wyjechał z Polski jak miał 18 lat i włóczył się po Europie a potem Francji.

W końcu tu znalazł dom – ale na jak długo? – tego sam nie wie. Przygoda wzywa dalej:)

 

Tak jak wszystko w Emmausie – każdy ma swoją historię i każdy czeka na swoją dalszą drogę:)

 

 

 

KOMENTARZE

ZOSTAW KOMENTARZ

GÓRA