Kulinarnie

12.10.2020

Uwielbiam jeść. Jezu jak ja kocham jedzenie. Jedzenie kocha też mnie a raczej kocha wchodzić w mój tyłek i w rezultacie tyję od samego patrzenia na różne pyszności.

 

W związku z tym połowę życia jestem na diecie, potem zaczynam odbijać sobie i jeść – i wszystko wtedy jest takie pyszne i jeszcze pyszniejsze i kilogramy lecą do góry i potem znowu jestem na diecie i tak w kółko. Wiem – masakra dla organizmu i metabolizmu ale co poradzić – życie;)

 

Wracając do mojego ukochania jedzenia – lubię gotować ale i chodzić do restauracji. Co tu dużo gadać – kocham też porządnego kebaba i pizzę – i to mnie gubi…

 

Ale – restauracje – mieszkając we Francji staraliśmy się poznawać różne smaki – przede wszystkim Alzacji bo tam był nasz dom – ale i podróżując po całym kraju ciekawi byliśmy kuchni francuskiej, która jest zupełnie inna w każdym regionie tego ciekawego kraju.

 

O ile na południu jest to zazwyczaj lekkie jedzenie, z przewagą warzyw, ryb i owoców morza to już na wschodzie – przy niemieckiej granicy to kuchnia ciężka, tłusta- taka która wiele lat temu musiała dostarczać dużo kalorii i energii górnikom pracującym w kopalniach, z których słynęła i Alzacja i Lotaryngia.

 

Zatem w Strasburgu tradycyjnymi potrawami są potrawy bardzo zbliżone do naszych – polskich. Oczywiście mają swoje specyficzne dodatki i inne nazwy ale są równie pyszne. I tłuste:)

 

Do Strasburga daleko ale w ostatni weekend odkryliśmy restaurację w Warszawie, która serwuje „nasze” dania! Dania ze Strasburga! I to jeszcze mają w karcie oryginalne francuskie nazwy!

 

Chyba wiecie gdzie był nasz ostatni obiad:)

 

Niestety. Dupa. Po prostu dupa. Takie 4/10

 

Zjedliśmy – jasne – ale do zachwytów daleko.

 

Flammekueche pomme, Burger des Vosges, Jarret de porc. Najlepsze było jednak menu dla dzieci- kurczaczek i frytki:)

 

 

 

 

 

Po co to piszę? Bo mi szkoda, że powstają restauracje, które wydawałoby się dobrze karmią – chcesz poznać potrawy z różnych zakątków świata – gdzie byłeś albo nie byłeś – jak byłeś, super,  możesz porównać. Gorzej jak nie byłeś a trafiasz na restaurację, która oferuje coś na poziomie 4/10. I nawet nie wiesz, że to sprawa nie jedzenia tradycyjnego – podawanego w danej części świata –  a sposobu jego ugotowania.

 

Dlatego dzisiaj na śniadanie najlepsza bułeczka z żółtym serem:)

 

Smacznego!

KOMENTARZE

  • Małgosia

    Kocham Pani blog!

    • Marzena Sienkiewicz
      Marzena Sienkiewicz

      ależ miło mi to słyszeć!:) Dziękuję

ZOSTAW KOMENTARZ

GÓRA